Kettlebells – certyfikat instruktorski

Blog

Kettlebells – certyfikat instruktorski

hinge_steve

W maju tego roku poznałem Steve’a Maxwella. Kiedy Steve dowiedział się, że trenuję odważnikami kettlebells od 2007 roku, zaproponował mi przystąpienie do egzaminu na instruktora w jego organizacji. Takiej okazji się nie marnuje. Certyfikacja miała odbyć się za miesiąc, czyli w czerwcu, w chorwackim Zagrzebiu. Jednak od początku…

Steve Maxwell to pionier treningu z „kettlami” w USA. Razem z Pavłem Tsatsulinem, Stevem Cotterem i Mikiem Mahlerem, tworzyli jeden zespół, który w niedługim czasie ewoluował w znany dzisiaj wszystkim RKC – Russian Kettlebell Challenge. Nie kto inny jak Steve Maxwell jest autorem programu szkoleniowego RKC, który jest wykorzystywany po dziś dzień. Steve Maxwell jako pierwszy w USA opracował program szkolenia do treningu grupowego z kettlebells i jako pierwszy w USA takie zajęcia prowadził.
Oczywiście, jak to bywa, gdy spotka się kilku liderów, zazwyczaj ich drogi się rozchodzą. Tak też stało się w tym przypadku. Wspomniani Panowie poszli każdy swoją drogą, zakładając swoje organizacje. I tak Steve Maxwell propaguje Steve’s Maxwell Kettlebell Training System.

Dzięki jednemu z polskich pionierów treningu z kettlebells, Michałowi Cukrowskiemu, w 2007 roku rozpocząłem swoją przygodę z odważnikami kulowymi. Głównie pod kątem uzupełnienia mojego treningu w sztukach walki, w aktywność budującą wytrzymałość siłową. Ta metoda treningowa przypadła mi do gustu, na tyle, że stała się nieodłączną częścią mojego treningu, a także „kule” były często używane przez moich uczniów i zawodników. Do tej pory nie miałem, oprócz kilku kontaktów z Michałem Cukrowskim, trenera od „kettli”. Teraz nadarzyła się okazja, nie tylko usankcjonowania mojej wiedzy i doświadczenia certyfikatem instruktorskim, ale także certyfikatem wystawionym przez jednego z największych autorytetów na świecie.

Tak więc 17 czerwca, w piątek, zameldowałem się w hotelu w Zagrzebiu.

Miałem przejść przez dwa etapy, każdy zakończony testem na instruktora Level-1 i następnie Level-2. Nadmienić należy, iż pierwszy raz w historii, Steve zdecydował się przeprowadzić te dwa etapy podczas jednego weekendu. Co było przyczyną tego, że dotychczas było one rozdzielone? O powodach przekonałem się na własnej skórze.

Dzień pierwszy.

Sobota, 18 czerwca 2016, 9.00 rano. Szkolenie odbywało się w dużym kompleksie sportowym o powierzchni sporego supermarketu. Gospodarzem był Marino Basic, wieloletni instruktor pod Stevem. Marino jest jednym z najbardziej znanych trenerów od przygotowania siłowego w Chorwacji. Nasza grupa liczyła około 20 osób. Jak się później okazało, wszyscy z ponad pięcioletnim stażem w kettlebells.
Pierwszy dzień to podstawowe lifty z jednym odważnikiem. Mimo, że żadne ćwiczenie nie było dla mnie nowością, to jednak ogrom detali jakie pokazywał Steve w każdym z nich, spowodował, że odkryłem je na nowo. Bardzo dużo uwagi zostało poświęcone podstawowemu ćwiczeniu, jakim jest swing, ponieważ było ono bazą do prawie wszystkich pozostałych.test Przy każdym ćwiczeniu, Steve szczegółowo objaśniał, czego będzie wymagać na teście. Dokładności i idealnej techniki. Instruktor musi być w stanie zaprezentować poszczególne ćwiczenia ze wszystkimi niuansami technicznymi.
Po ponad 8 godzinach szlifowania techniki poszczególnych ćwiczeń, nastąpił moment testu. Przez 8 godzin machania 16 kg, w moim przypadku, odważnikiem, trzeba było się zmobilizować do najważniejszej części dnia. Jednak przed testem, Steve zaproponował, abyśmy zrobili grupową fotkę, dopóki dobrze wyglądamy 😉
Test okazał się 20 minutowym workoutem, ułożonym tak, aby każdy mógł zaprezentować techniczne wykonanie wymaganych przez Steva ćwiczeń. Podczas testu Steve i Marino, obserwowali i oceniali każdego z uczestników. Muszę przyznać, że nie było łatwo. Z jednej strony ogólne zmęczenie ponad 8 godzinnym treningiem, a z drugiej potrzeba skupienia i wykrzesania z siebie sporych zasobów energii.
Udało się! Zdałem test i zostałem instruktorem Level-1!
Po powrocie do hotelu przyszedł czas na doprowadzenie się do porządku, zwłaszcza dłoni, które po całym dniu były w dość opłakanym stanie, a przecież czekał mnie jeszcze dzień drugi….

Dzień drugi.

Niedziela, 19 czerwca 2016. 9.00 rano. To samo miejsce. Grupa już mniej liczna, bo trzynasto osobowa. Około połowa z niej, to osoby biorące udział w szkoleniu dzień wcześniej. Gdy pojawiłem się na sali i złapałem do ręki odważnik, zrozumiałem, dlaczego do tej pory Level-1 i Level-2 nie odbywały się dzień po dniu. Sądząc po minach kolegów, którzy dzień wcześniej ze mną zaliczyli Level-1, odczucia mięli podobne. Jednak zabawa miała się dopiero zacząć, bo Level-2, to praca z dwoma odważnikami. Mnie przypadły dwie „szesnastki”, z którymi miałem się nie rozstawać przez prawie kolejnych 8 godzin.
Na szczęście Steve zaczął dzień od mobilności stawów z wykorzystaniem lekkich, 8 kg „kettli”. Tak więc był czas na to, żeby rozruszać obolałe mięśnie. Dzień drugi zdominowała praca z dwoma odważnikami. Podwójny swing, podwójny clean czy podwójny snatch jako pojedyncze ćwiczenia, a potem tzw complex, czyli łączenie podstawowych ćwiczeń w kombinacje i budowanie całych programów.
certyfikatPod koniec dnia, nie mogło zabraknąć workoutu, który był podstawą do otrzymania Level-2. Był to marsz około 50 metrów z dwoma kettlami w różnych pozycjach, zakończony serią 10 powtórzeń zadanego ćwiczenia, oczywiście też z dwoma kettlami, na zmianę z treningiem core, czyli różnorakich planków. Całość trwała około 18 minut. W trakcie „ścieżki zdrowia”, bo tak sobie nazwałem ten workout, Steve i Marino zachowywali się jak rasowi sierżanci, pokrzykiwali i poganiali do jeszcze większego i większego wysiłku. Kumulacja zmęczenia z dnia pierwszego i drugiego, spowodowała, że „ścieżka zdrowia” była testem charakteru każdego z nas. Nikt jednak nie chciał się poddać i wszyscy dobrnęli do końca, zasłużenie odbierając certyfikat Level-2 z rąk samego Steve’a Maxwella.
W ten sposób stałem się pierwszym w Polsce instruktorem w Steve’s Maxwell Kettlebell Training System. Zmęczony, ale szczęśliwy, udałem się do hotelu.
W poniedziałek przeprowadziłem około czterdziestominutowy wywiad ze Stevem, który już niedługo będzie można obejrzeć na moim kanale youtube.
Około południa wymeldowałem się z hotelu i udałem na lotnisko, w drogę powrotną do domu.